Close

Czarny piątek – święto konsumpcjonizmu

Sale

Czarny piątek zna już każdy. Wielkie przeceny (które w Polsce jeszcze nie są szałowe). A jak przeceny, to uruchamia się w nas gen cebulaka: „Tańsze o 2 zł? BIORĘ!”. Z jednej strony napędza to gospodarkę, z drugiej zaś karmi to naszą potrzebę posiadania więcej i więcej. Oczywiście każdy lubi kupić coś taniej, ale czy warto aż tyle ?

Oczywiście taki skok sprzedaży ciągnie za sobą górę śmieci związanych z reklamą tego „święta” tj: banery, gazetki, ulotki itp.. Następnie powoduje odpadki z tytułu kupionych przedmiotów tj: opakowania, reklamówki, paragony. Ale tym aspektem nikt się nie przejmuję i nikt nie mówi głośno.

Czarny piątek, Black Friday « Dzień po Święcie Dziękczynienia, który sygnalizuje początek świątecznego sezonu zakupów. Detaliści rozpoczynają sezon oferując głębokie rabaty na produkty dla tych klientów, którzy mają tyle szczęścia, aby uzyskać ograniczoną podaż. »
Toy story

W Ameryce Black Friday stał się już kultem, tradycją. Ostatni piątek listopada zamienia się w paradę przecen tak wysokich, że ludzie dosłownie koczują przed drzwiami sklepów. Potrzeba człowieka do posiadania rośnie tego dnia do poziomu czarnego pasa w przepychaniu, biegu po „ja wzięłam to pierwsza”, przekrzykiwaniu i kłótni. Co niesie za sobą czasami tragiczne w skutkach zdarzenia tj: zadeptania, złamania, podduszenia a nawet i śmierć.

Konsumpcjonizm, konsumizm «nadmierne przywiązywanie wagi do zdobywania dóbr materialnych» – słownik języka polskiego PWN

W Polsce zaadoptowaliśmy sobie ten dzień jako czarny piątek. Jest tylko jedno ale. Pomimo że faktycznie prawie wszystkie sklepy oferują przeceny, nieznacznie różnią się one od przeciętnych przecen świątecznych, czy inicjowanych z powodu np. urodzin sklepu.

Mrpheusz

Mimo to Polak jak to Polak na słowa „czarny piątek”, „przeceny”, „w Ameryce tak robią”, nie uruchamiając myślenia pójdzie za tłumem. W takich momentach bardzo często kupujemy przedmioty kompletnie nam niepotrzebne nie zważając na budżet. Po prostu, jest taniej to wezmę, „a nóż się przyda”. Później siadamy przed zakupami i zastanawiamy się „dlaczego?”, „po co to kupiłam?”.

Przychody z tego dnia były tak wysokie, że zaczynamy już wchodzić w czarny weekend, co więcej w czarny tydzień.

Gospodarka zadowolona, sprzedawcy zadowoleni, wewnętrzny konsumpcjonizm nakarmiony, ziemia….

Moje podejście do czarnego piątku jest inne. Tak, kupuje w tym dniu na przecenach. Lecz zdecydowanie skłaniam się ku przedmiotom, o których marzyłam lub myślałam od dawna.

Mam kilka podstawowych zasad:

  • robię sobie listę rzeczy, które bym chciała tego dnia kupić
  • robię resarch oraz za i przeciw danego zakupu
  • zastanawiam się „Czy na pewno jest ci to potrzebne?”
  • skracam listę do dwóch przedmiotów must have
  • dodaję listę rezerwowych
  • ostatecznie kupuję dany przedmiot tylko wtedy gdy jest wyraźnie przeceniony tak, że na pewno nie kupię go taniej
  • przecena 10-20% to nie przecena

W moich łupach czarno piątkowych znajdują się rzeczy droższe, lepszej jakości, których bez wątpienia nie kupiła bym za oryginalną cenę z powodu jej wysokości. W związku z tym posiadam już w swojej kolekcji „łupów przecenionych”:

  • dwie pary new balance (2016, 2017)
  • torebkę oBag ze sznurkiem i wkładem (2017)
  • torbę na siłownie Nike (2016)

Więcej grzechów nie pamiętam.

W tym roku zdecydowanie celuję w plecak Re-Kanken i słuchawki bezprzewodowe.

Polecam przejść sobie przez zasady, które opisałam wyżej. Zastanówcie się czy warto jest otaczać się rzeczami niepotrzebnymi tylko dlatego, że kupiło się je taniej?

Kasia

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Power by Kasia Dziedzic | Theme: Nucleare by CrestaProject WordPress Themes.