Close

Wegańska Warszawa

Długo odkładany post o dwudniowej wyprawie do Warszawy.

Z góry przepraszam za jakość zdjęć 😉 … i ślinotok
Pałac kultury
Pałac Kultury i Nauki Warszawa

Zacznijmy od przejścia do października 2018 roku. Do dnia kiedy dowiedziałam się, że Bastille gra w Polsce. Bez zastanowienia kupiłam bilety na koncert, który miał się odbyć 19 lutego.

Po długim oczekiwaniu na ten dzień i obszernym researchu co zwiedzić, gdzie zjeść itp nadszedł ten dzień.

19 lutego 2019 roku

Wsiedliśmy w pociąg relacji Wrocław – Warszawa o godzinie 6. Na dworcu Warszawa Centralna wysiedliśmy około godziny 10.

Swoją przygodę z Warszawą rozpoczęliśmy od małego zawiedzenia się przytłoczeniem budynków, szarością i małymi Złotymi Tarasami (w telewizji wyglądają na ogromne). No i oczywiście od Pałacu Kultury.

Następnie udaliśmy się w stronę Muzeum Powstania Warszawskiego. Po pół godzinnym spacerze i dotarciu na miejsce dowiedzieliśmy się, że we wtorki muzeum jest zamknięte. Brawo my!

Jednak warto zajrzeć wcześniej na stronę aby później nie mieć takich przygód.

Więc udaliśmy się autobusem na Królewską, żeby następnie zacząć nasz ułożony wcześniej spacer.

Mapa naszej podróży
Poglądowa trasa w Google Maps

Naszą przygodę ze zwiedzaniem zaczęliśmy od lunchu w Lokal Vegan Bistro, gdzie zjadłam kapuśniak i kotlety bez jajeczne.

Kapuśniak - Lokal Vegan Bistro
Kapuśniak w Lokal Vegan Bistro

Potem udaliśmy się przez Nowy Świat, Uniwersytet, Pałac Prezydencki na Plac Zamkowy. Zdecydowanie ta trasa urzekła mnie swoim urokiem. Szerokie jasne drogi z odnowionymi kamienicami. W tym momencie jednak Warszawa nawet mi się spodobała.

Nowy Świat
Nowy Świat Warszawa
Plac Zamkowy
Plac Zamkowy Warszawa

Po przejściu przez Fontanny i barbakan i ogrody zawróciliśmy na Grób Nieznanego Żołnierza. Gdzie też stoją inne pomniki, które moim zdaniem są lekko niepotrzebne. Po drodze mijając zachwycający budynek sądu oraz jeden z ładniejszych pomników jakich widziałam. Pomnik Powstania Warszawskiego.

Pomnik powstania Warszawskiego
Pomnik Powstania Warszawskiego
Grób Nieznanego Żołnierza
Grób Nieznanego Żołnierza

Po zakończeniu wycieczki i za małej ilości chodzenia udaliśmy się na stancję z Airbnb usytuowanego na Wiejskiej. Przez zupełny przypadek zahaczyliśmy o Lokal Dela Krem uzbrajając się o WZtkę, nerkownik karmelowy i dwie tarteletki (karmel i monte). Niewątpliwie była to najsłodsza część dnia.

Lokal Dela Krem
Lokal Dela Krem na wynos

Koncert

Po małym odpoczynku uzbrojeni w multum energii nastąpił czas aby skierować się ku Torwarowi.

Jednym z suportów był Lewis Capaldi, który tym koncertem skradł moje serce. Jeden ze śmieszniejszych śpiewających depresyjne piosenki szkotów.

Lewis Capaldi
Lewis Capaldi

I oczywiście radość wieczoru, koncert Bastille. To było moje marzenie od dostania ich pierwszej płyty w październiku 2015 roku. Także warto spełniać marzenia nawet po 4-5 latach.

Punikasz jutra?
Mała wpadka z literówką. HIT koncertu 🙂
Bastille <3
Koncert Bastille

20 lutego 2019 roku

Dzień drugi niestety był pod znakiem zimna, deszczu i wiatru. Dlatego też na śniadanie udaliśmy się (oczywiście na piechotę) do Hali Koszyki. Tomek zjadł szpinakową szakszukę (podobno najlepsza jaką na razie jadł), a ja wypiłam kawę w Kreperia. Hala Koszyki uwiodła mnie swoim designem i klimatem.

Szakszuka

Po śniadaniu podjęliśmy kolejną próbę zwiedzenia Muzeum Powstania Warszawskiego. Naprawdę polecam odwiedzić to muzeum. Ale pamiętajcie żeby zarezerwować sobie około 2h ponieważ jest co czytać.

Kolejnym punktem naszej wycieczki bezsprzecznie było Vegan Ramen Shop, które koniecznie chciałam odwiedzić. I dobrze, że to zrobiliśmy. To ramen śni mi się do dzisiaj.

Ramenlove
Creamy Shio Ramen
Ramenlove
Spicy Miso Ramen

Moje kubki smakowe zwariowały jedząc umami z warzyw i oczywiście gluten forever! Z pewnością wrócę tam kiedy tylko zawitam znowu w Warszawie.

Tam także jadłam po raz pierwszy natto – fermentowana soja.

Natto
Natto

Nowy zadziwiający smak. Czuć fermentacje, poza tym jak dla mnie ma posmak sera długo dojrzewającego. Specyficzne danie, nie dla każdego.

Po obfitym obiedzie udaliśmy się do Łazienek Królewskich. Ogólnie szkoda, że byliśmy tam w tym terminie ponieważ nic nie kwitnie i nie zobaczyliśmy całej okazałości uroku parku. W szczególności, że jest tam dużo przepięknych rododendronów.

Idąc w stronę autobusu powrotnego na Dworzec Zachodni zahaczyliśmy o Słodki Bez na kawę i ciastko.

Ciacha ze Słodki Bez
Banoffie Pie i Pianka truskawkowa

Na tym skończyła się nasza wycieczka po stolicy naszego kraju. Jako ostatnie danie w autobusie na kolację weszło burrito od Momencik Vegan, w które zaopatrzyłam się wcześniej na wynos.

Momencik na burrito
Burrito Pastor

Ostatecznie mój wybór padł na Pastora z pastą z czarnej fasoli i ananasem. Jeden z lepszych burrito w porównaniu z tymi które jadłam wcześniej. Zdecydowanie polecam z czystym sercem.

To by było na tyle z opisu spełnienia moich marzeń. Koncert zaliczony, ramen zaliczone. Teraz czas na spełnianie innych marzeń.

Kasia

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Power by Kasia Dziedzic | Theme: Nucleare by CrestaProject WordPress Themes.