Close

#Wegański Wrocław Mihiderka

#Wegański Wrocław to seria, w której  będę odkrywać przed wami miejsca w naszym pięknym mieście gdzie roślinożerca i nie tylko zje coś dobrego.

Będę opisywać co zamówiliśmy oraz oceniać smak, estetykę podania i obsługę. Recenzja będzie się dzielić na 5 części:

  • Co jadłam / jedliśmy
  • Smak
  • Wygląd
  • Obsługa
  • Cena

Dzisiaj poznajmy Mihiderkę.
W pełni roślinna kuchnia, w której urzekła mnie ich sezonowość,  zwłaszcza oryginalne domowe bułeczki z dodatkiem dyni oraz nietuzinkowy smak.

Posiadają kilka lokalizacji w kraju między innymi w Gliwicach, Zabrzu, Krakowie, Katowicach i oczywiście we Wrocławiu. My odwiedziliśmy ich lokal w Arkadach Wrocławskich poziom +1.

Ich menu zmienia się sezonowo. Trafiliśmy tym razem na jesienne, rozgrzewające dania, w większości zawierające dynie.


Co jedliśmy


Tomasz wybrał rozgrzewającą zupę soczewicową z imbirem, czosnkiem i kurkumą.  Do tego burgera klasycznego z majonezem, sosem bbq i oczywiście ostrymi papryczkami.

Ja za to bezsprzecznie wybrałam (z ciekawości) danie „obiad kapitana Jackfruita”, ponieważ nigdy nie próbowałam jackfruita. Danie składało się z marynowanego chlebowca w pieczonym czosnku i kminie. Z dodatkiem gulaszu z bakłażana z czerwoną fasolą i pieczonymi batatami. Obok także dostałam pikantny chutney z truskawek i kwaśną śmietanę.


Smak


Burger: 

Tomasz wyraźnie powiedział tylko jedno zdanie na jego temat. Co z ust byłego zagorzałego burgerożercy jest najlepszą reklamą i recenzją.
„To jednak jest najlepszy burger wegański jaki jadłem”.
Ocena: ★★★★✰

Zupa:

Rozgrzewająca, z wyczuwalnym smakiem czosnku i imbiru. Delikatnie przełamana mleczkiem kokosowym. Mocno pachnąca czosnkiem i cebulką. Bardzo dobra. Bez zwątpienia będę próbować odtworzyć taką w domu.
Ocena: ★★★★✰

Danie obiadowe:

Może to przez to, że miałam zbyt duże oczekiwania co do jackfruita, ale mnie nie porwał tak jak słyszałam o tym jak smakuje. Generalnie danie całościowo bardzo smaczne. Gulasz tradycyjny. Bataty mięciutkie, nie chrupiące jak chipsy. Niewątpliwie to chutney z kwaśną śmietaną ujął moje serce. Pikantny, słodki, do tego gęsta kwaśna śmietana. Nic dodać nic ująć.
Ocena: ★★★★✰


Wygląd


Jak sami widzicie na zdjęciach dania zdecydowanie podane są przepięknie. Wyraźnie przykładają uwagę do prezentacji dań.
Zupa posypana prażonymi nerkowcami i szczypiorkiem. 
Burger tak wielki, że nie da się go zjeść rękami. Podany z miseczką pokrojonej marcheweczki.
Danie podzielone na „strefy”, co daje piękny efekt wizualny.


Obsługa


Tutaj już nie będzie tak kolorowo, ponieważ czas oczekiwania i podanie dań nie jest najlepsze.

Po około 7 minutach dostaliśmy zupę. I fajnie. Ale zupa się skończyła. Mi już w brzuchu mocno burczało. Po kolejnych 20 minutach dostaliśmy danie i burgera. Wyraźnie widać było, że obsługa nie bardzo się spieszyła pomimo, że byliśmy tylko my i jeszcze jedna para na sali.

Jednak plus za to, że chociaż drugie danie dostaliśmy razem, a nie też w odstępie czasowym i mogliśmy się cieszyć dobrym jedzeniem wspólnie.

Mimo to pamiętajmy jednak, że człowiek człowiekowi nie równy i widocznie my trafiliśmy na jakąś powolną, bezstresową grupę pracowników lub dopiero uczącą się. Stąd więc nie oceniajmy pochopnie całej restauracji za to.


Cena


Co do cen to są dość przyzwoite.

Burger: 18 zł 
Zupa: 10 zł (do burgera każda zupa za 10 zł, cena regularna 15 zł)
Danie: 28 zł
Razem: 56 zł

Ostatecznie najedliśmy się na pół dnia. Smacznie, ponadto całkiem zdrowo. Z czystym sumieniem mogę polecić ten lokal. Raczej jeszcze tu wrócimy.

Kasia i Tomek

Ocena ogólna lokalu: 
★★★★✰

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Power by Kasia Dziedzic | Theme: Nucleare by CrestaProject WordPress Themes.